recenzja

„To, co najważniejsze” – Samantha Young – Recenzja

Pomimo krótkiego miesiąca oraz nawału obowiązków udało mi się z okazji minionych walentynek sięgnąć po pozycję wpisującą się idealnie w romantyczną atmosferę lutego. To moje pierwsze spotkanie z Samanthą Young i nie ukrywam, że sceptycznie podchodziłam do twórczości tego gatunku, a to ze względu, iż miałam ostatnio nieodparte wrażenie, że książki o tematyce miłosnej bardziej są kierowane do nastolatków, niż do dorosłej części czytelników.  Po mimo mojej rezerwy książka „To, co najważniejsze” totalnie mnie pochłonęła od pierwszych akapitów.

Główną bohaterką powieści jest trzydziesto-trzy letnia Jessica, która jest lekarzem w miejscowym więzieniu dla kobiet w Wilmngton. Pomimo dojrzałego wieku nie posiada własnej rodziny ani nie ma w planach poważnych związków z mężczyznami. Jest stanowczo przeciwna dokonywaniu jakichkolwiek zmian w swoim życiu. Jessica uważa się za szczęśliwą i nie chce słuchać otaczających jej ludzi aby coś zmieniła w swoim życiu: że tak nie można żyć, powinna bardziej korzystać z życia a nie tylko poświęcać się pracy w zakładzie karnym. Pewnego dnia podczas swojego dyżuru w więzieniu znajduje ukryte listy w starej książce. 4 miłosne listy Sarah wyjaśniające co popchnęło ją do tragicznych w skutkach czynów.

„Ludzie. Zakochani potrafią podejmować niemądre decyzje.” Str.525

Zostały zaadresowane do Georgea, lecz nigdy nie zostały dostarczone ponieważ Sarah po napisaniu ostatniego umarła, a listy były ukryte w okładce czterdzieści lat do póki Jessica ich przypadkowo nie odkryła. Znalezione listy poruszyły jakąś czułą strunę w jej duszy i sercu więc postanowiła osobiście doręczyć listy do adresata i tym samym wybrała się na urlop do malowniczej nadmorskiej miejscowości Hartwell. Główna bohaterka ma jeszcze jeden cel swojej podróży, zamierza odpowiedzieć sobie na bardzo ważne pytanie: czego chce w życiu? Czy jest naprawdę szczęśliwa wiodąc życie poświęcone pracy lekarza w więzieniu? Czy może to rodzaj pokuty jaką odbywa za swoją przeszłość?

„Nie była pierwszą osobą po trzydziestce, która zdała sobie sprawę, że nie jest zadowolona ze swojej pracy albo z życia w ogóle.” Str.284

Hartwell ujmuje od razu nasza bohaterkę swoim urokiem i atmosferą, ale przede wszystkim ujmuje ją niesamowita gościnność i uprzejmość mieszkańców tej przepięknej miejscowości. Z dnia na dzień Jessica poznaje coraz lepiej wszystkich mieszkańców i zadziwiają ją więzi jakie ich łączą. Nie udaje jej się nie poznać przystojnego właściciela nadmorskiego baru 36 letniego Coopera i pomimo jego nieustannej adoracji Jessica trzyma go na dystans, który Cooper nieustannie próbuje złamać.

„Dobrzy ludzie sprawiają, że gdzieś czujesz się jak w domu.” Str.243

Podróż pozwala naszej bohaterce rozliczyć się z przeszłością, pogodzić się z tym co było, spojrzeć prawdzie w oczy i raz na zawsze przestać się bać.

„…tajemnice są jak trucizna.” Str.43

Czy uda się Jessice znaleźć swoje miejsce na ziemi? Czy uda jej się zrealizować cel podróży i dostarczyć miłosne listy sprzed 40 lat? I dlaczego Jessica tak bardzo obawia się stałych związków? Na te pytania i wiele innych na pewno odpowie wam książka „To, co najważniejsze”.

Świat stworzony przez Samanthe Young naprawdę może oczarować. Książkę czyta się przyjemnie i lekko z perspektywy dwóch głównych postaci: Jessici oraz Coopera. Bardzo mi się spodobało, iż pisarka ukazuje nam również sposób widzenia mężczyzny nie tylko kobiety, sądzę, że ten zabieg uatrakcyjnia powieść. Do tego w książce znajdziemy również fragmenty naszpikowane erotyzmem ale w dobrym tego słowa znaczeniu, czyta się je ze smakiem i ochotą na więcej. Są wysublimowane i nie przekraczają cienkiej linii dobrego smaku, a jak wiadomo o taki błąd bardzo łatwo w książkach o zabarwieniu erotycznym.

„Te dłonie przesuwające się po moich nagich ramionach, palce gładzące plecy, kciuki ocierające się o sutki.” Str.227

Jedyne co mogę zarzucić autorce, to fakt oceniania innych bohaterów przez pryzmat przeczuć czy jakieś widzi mi się. Rozumiem, że ten zabieg, ułatwi nawiązanie do kolejnego tomu Hart’s Boardwalk, ale sądzę, iż można było to zrobić w bardziej subtelny sposób a nie na zasadzie:

–Nie podoba mi się on.

– Dlaczego?

– Bo tak i już.

Nie lubię takiego zachowania w książkach, ponieważ w życiu nigdy nie oceniam ludzi na podstawie ich wyglądu, opinii innych czy pierwszego wrażenia. Zawsze staram się sama wyrobić sobie zdanie o danej osobie bliżej ją poznając nie bazując na plotkach. Takie zachowanie dla mnie jest często krzywdzące innych i niesprawiedliwe.

Po mimo tej małej wpadki zaliczam książkę do udanych i przyjemnych. Z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że nie jest to moje ostatnie spotkanie z Autorką „To, co najważniejsze”, w niedalekiej przyszłości sięgnę za pewne po kolejny tom Hart’s Boardwalk „Wszystko, co w Tobie kochałam”

„Czasami jakaś historia jest tylko częścią większej całości.” Str.591

A czy wy spotkaliście się już z tą książką? Jakie są wasze wrażenia? A może dopiero macie zamiar sięgnąć po książki Samanthy Young? Zapraszam do dyskusji.           

Dziękuję za poświęcony czas i jeśli spodobała Ci się moja recenzja będzie mi miło jeśli polubisz mój wpis lub skomentujesz 🙂

Poniżej zostawiam również link do mojego Facebooka: https://www.facebook.com/Ukochane-Ksi%C4%85%C5%BCki-406478066396124/?view_public_for=406478066396124

Tytuł:"To, co najważniejsze"
Autor: Samantha Young
Wydawnictwo: Burda
Tłumaczenie: Ewa Górczyńska
Rok i miejsce: Warszawa 2017
Stron: 300

                 

1 myśl w temacie “„To, co najważniejsze” – Samantha Young – Recenzja”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s