recenzja

"Blizny" – Katarzyna Michalik-Jaworska – Recenzja

Tym razem sięgnęłam po polską literaturę i choć nie sięgam po nią tak często jak zapewne powinnam, to bardzo się zachwyciłam książką „Blizny” Katarzyna Michalik-Jaworskiej. Tematy jakie zostały poruszone w powieści nie należą do najłatwiejszych. Alkoholizm, brak miłości, zrozumienia, przemoc fizyczna i psychiczna oraz destrukcyjny wpływ przeszłości. Istnieje powiedzenie które mówi żeby nie patrzeć w przeszłość, bo tam nic nie można zmienić. Czy nasze dzieciństwo może mieć wpływ kim będziemy jako dorośli?

Cała książka podzielona jest na 6 rozdziałów, a każdy z nich zatytułowany jest „śmierć”, z przypisaną numerologią. Uwydatnia to doskonale stan emocjonalny naszej bohaterki i  stanowi zarazem o rozdziałach w jej życiu.

Akcja powieści zaczyna się  5 maja 1968 roku, kiedy to gówna postać i narratorka wydarzeń w książce Mira przychodzi na świat. Poziom narracji zmienia się wraz z rozwojem Miry. Na początku widzimy świat oczyma 5 letniej przestraszonej dziewczynki, która nie rozumie za wiele z tego co się dokładnie dzieje wokół niej, a na pewno nie rozumie postępowania i wyborów własnej matki. Następnie przechodzimy wraz z nią przez piekło mieszkania z ojczymem i moment porzucenia przez Annę u dziadków dwójki własnych dzieci. W ostatnim etapie Mira,  już jako matka i żona pokazuje nam świat ze swojej perspektywy dorosłej kobiety z bagażem złych wspomnień i nieumiejętnością radzenia sobie w teraźniejszości.

Przeżycia jakie towarzyszą Mirze przez pierwsze lata dzieciństwa są przerażające, najpierw widok zwłok własnego ojca i jego pogrzeb.

„Znów byłam przy ojcu uczepiona jego ręki. Nikt mnie od niego nie oddzieli. Nie pozwolę. Wtedy podeszła matka. Nawet ze mną nie walczyła. Powiedziała tylko : „Mira!” i wyciągnęła rękę w moją stronę. Jej dłoń była ciepła, ojca – lodowata. Puściłam go i poszłam za nią, przegrana.” Str. 23

Potem bicie i poniżanie przez ojczyma alkoholika, a do tego wszystkiego MATKA, która zdawać się powinna być ostoją dla swoich dzieci w tych ciężkich chwilach, nie potrafi zdobyć się na najmniejszy gest miłości w stosunku do swoich dzieci, w rezultacie czego Mira i jej młodszy brat Mariusz zostają prawie wręcz porzuceni przez rodzicielkę u dziadków na wychowanie aby tylko zeszli z oczu ojczymowi i nie stwarzali problemów swoim istnieniem.

„Oddała bym wszystko, aby przytulić się do tej wyniosłej kobiety i jak kiedyś poczuć zapach jej swetra. Kojącą mieszankę potu i perfum. W takiej chwili mogłabym wybaczyć jej wszystko. Dla jednego ludzkiego odruchu. Dla jednego głupiego gestu.” Str. 61

„”Matko, po co tak walczyłaś o mnie przy porodzie, skoro dziś sama mnie uśmiercasz bez mrugnięcia okiem?”. Popatrzyłam w jej stalowe oczy i zaciśnięte zęby i straciłam wszelkie złudzenia. Ona dzisiaj też umarła. Jednym zdaniem uśmierciła trzy osoby.” Str. 63

Mira dorasta, wkracza w dorosłe życie i zakłada własną rodzinę. Lecz duchy przeszłości dają o sobie znać. Jaki  będą miały dramatyczne przeżycia z dzieciństwa na jej dorosłe życie? Czy za jej życiową katastrofą stoi coś więcej niż złe wspomnienia z dzieciństwa? Czy wszystkie niepowodzenia możemy tłumaczyć naszą przeszłością? A może to od nas samych zależy jak będzie wyglądało nasze jutro? Na te pytania znajdziecie odpowiedź w mistrzowskiej jak dla mnie powieści „Blizny”. Serdecznie polecam.

Sposób w jaki autorka przedstawia nam główną postać i kolejne fazy jej psychicznej destrukcji powodują, że dla mnie jest to arcydzieło, na przykład szokuje bardzo obraz pięcio-letniej Miry, gdy odkrywa że jej ojciec popełnił samobójstwo:

„Nie chciałam iść na pogrzeb. Wydawało mi się przesadą robienie imprezy dla kogoś, kto nas zostawił. Nie zapytał o zdanie. Nie martwił się, czy sobie bez niego poradzimy. Niech teraz będzie bez nas. Niech zostanie zasypany tą brudną ziemią i leży w tym zimnym grobie zupełnie sam. Przecież tak chciał.” Str. 26

Jej reakcja zaskakuje czytelnika ale i pokazuje rozumowanie tak małego dziecka, i w jaki sposób próbuje sobie radzić z traumatyczną dla siebie sytuacją.

W mojej ocenie główna bohaterka cierpi na PTSD, czyli zespół stresu pourazowego spowodowanym doświadczeniami z jej dziecięcych czasów. Jednak sądzę również, że główna bohaterka była tak bardzo skupiona na przeszłości, że nie dostrzegała i nie potrafiła żyć w 100% w teraźniejszości.

„Opłakiwać przeszłość to zaniedbywać teraźniejszość” [i]

Choć moja ocena książki nadal jest najwyższa z możliwych, to nie zgadzam się z tezą tu przedstawioną, bo nasza przeszłość nie zawsze determinuje o naszej przyszłości, zależy to w większej mierze tylko od nas samych.

Katarzyna Michalik-Jaworska na co dzień jest krytykiem teatralnym i członkiem zarządu Polskiej Sekcji Międzynarodowego Stowarzyszenia Krytyków Teatralnych AICT. W 2014 roku ukazała się książka również tej pisarki „ Pomyślę o tym jutro”, po którą z pewności w niedalekiej przyszłości z ogromną chęcią sięgnę.

A czy wy czytaliście którąś z książek tej autorki? Jakie są wasze opinie? Dajcie znać w komentarzach.

Dziękuję za poświęcony czas na przeczytanie mojej recenzji. Jeśli Ci się podobała to zapraszam do śledzenia mojego bloga lub strony na Facebooku.

https://www.facebook.com/Ukochane-Ksi%C4%85%C5%BCki-406478066396124/


[i] Przysłowie greckie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s