„Zanim się pojawiłeś” Jojo Moyes – Recenzja

41045766_236144707062618_5248210625644986368_n

     Kilka lat temu wpadła w moje ręce książka Jojo Moyes „Ostatni list od kochanka”, i już wtedy, po przeczytaniu jej wiedziałam, że na jednaj powieści tej autorki nie poprzestanę. Dlatego sięgnęłam po pierwszą z serii pt. „Zanim się pojawiłeś”.

      „Zanim się pojawiłeś” to bestseller „New York Timesa”, który rozpoczyna historię Lou Clark. W 2016 roku powieść została zekranizowana, co wywołało mnóstwo kontrowersji, a nawet protestów, które odbyły się między innymi w Stanach zjednoczonych, Wielkiej Brytanii czy Australii.

    Tematem przewodnim powieści jest problem niepełnosprawności, nastawienia do życia człowieka, akceptacji, znajdziemy tu również wątek miłosny i ostatecznie co najważniejsze książka porusza niezwykle ważny i trudny temat decydowania o własnym życiu.

     Akcja powieści toczy się w niewielkim Angielskim miasteczku Stortfold i jak na małe miasteczko przystało dla młodych nie ma tam zbyt wielu perspektyw. Główna bohaterka to 26 letnia Lou Clark nazywana ekscentryczką przez odmienny sposób ubierania. A jej niezdarny styl bycia wywołuje często uśmiech na twarzy czytelnika oraz jej rodziny.

„Tato mówi, że mam charakterek, bo zwykle mówię pierwsze, co przychodzi mi do głowy”. Str. 24

     Lou wiedzie spokojne życie ale od momentu kiedy traci pracę w kawiarni, którą kochała, wszystko zaczyna się zmieniać. Poszukuje pilnie zatrudnienia, lecz oferty proponowane jej przez pośrednictwo pracy okazują się nietrafione. Zdesperowana przyjmuje posadę nie tyle opiekunki, co towarzysza osoby niepełnosprawnej z paraliżem czterokończynowym. Pomimo, iż nie ma doświadczenia na podobnym stanowisku, ku jej zaskoczeniu zostaje przyjęta i dostaje pracę, która ratuje jej rodzinną sytuację materialną.

„Nigdy nie sądziłam, że gdy ktoś traci pracę, może się czuć, jakby odcięli mu nogę- jakby stracił coś stałego, coś, nad czym się nie zastanawiał. Nie sądziłam, że oprócz oczywistych obaw o pieniądze i przyszłość utrata pracy powoduje, że człowiek zaczyna się czuć nie na miejscu, trochę bezużyteczny. Że trudniej mu wstać rano teraz niż wtedy, gdy budzik brutalnie wyrywał go ze snu. Że można tęsknić za ludźmi, z którymi się pracowało, niezależnie od tego,  jak mało miało się z nimi wspólnego. Albo że idąc ulicą, zaczynasz się rozglądać za znajomymi twarzami”. Str.22

     Lou jest zdumiona, kiedy okazuje się, że jej podopieczny wcale nie jest starym śliniącym się człowiekiem, ale dość młodym i przystojnym mężczyzną, który dwa lata wcześniej uległ wypadkowi komunikacyjnemu.

     Drugi bohater powieści William sprzed wypadku prowadził intensywne, szybkie życie. Jako bankier gonił za pieniądzem, bywał na wystawnych przyjęciach, spędzał czas z przyjaciółmi i lubił podróżować, ale wypadek zmienił jego życie nieodwracalnie. Codzienna rutyna pielęgnacyjna, brak kontaktu z dawnym światem biznesu i fakt przykucia do wózka zmienił na dobre wesołego i pewnego siebie mężczyznę w odpychającego, zgorzkniałego Williama jakiego poznaje Lou. Każdy dzień wydaje mu się beznadziejny, nie widzi perspektyw na własne życie, po prostu stracił chęć do życia.

„Miał puste spojrzenie kogoś, kto zawsze jest o kilka kroków wycofany ze świata wokół niego. Czasem zastanawiałam się, czy to mechanizm obronny, czy może jedyny sposób, by poradzić sobie z życiem takim jak jego, to udawać, że to nie jest jego życie”. Str. 53

     Tymczasem w jego harmonijny i nudny tryb dnia codziennego wkracza wesoła Lou, która stara się jak może przywrócić mu dawną radość z życia.

„Uśmiechnął się, tak jakbym go rozbawiła. Może to zabrzmi smutno, ale uśmiechał się tak rzadko, że kiedy udało mi się go do tego skłonić, z dumy aż kręciło mi się w głowie”. Str. 106

     Pomimo iż William jest dla niej szorstki i wydaje się bardzo zgorzkniały, ona w ramach swojej pracy stara się w jakikolwiek sposób nawiązać z nim kontakt. Co nie jest łatwe, zważywszy że daje jej do zrozumienia na początku ich znajomości, że nie jest zadowolony z jej towarzystwa.

     To ze względu na swojego podopiecznego Williama bohaterka zostaje wprowadzona tak jak i czytelnik w świat niepełnosprawności. Doskonale zaczyna dostrzegać problemy dnia codziennego osób poruszających się na wózkach inwalidzkich. Wyszukuje informację o ludziach w podobnym położeniu i dowiaduje się jak może spędzać czas ze swoim podopiecznym. Polubiła tą pracę, choć na początku była przerażona ilością informacji jakie musiała przyswoić o chorobie Williama. Kiedy przez przypadek odkrywa rodzinną tajemnicę, z początku jest zdruzgotana, zrezygnowana ale i wściekła na nich wszystkich. Postanawia jednak, iż postara się nie zawieść swoich pracodawców, i wszelkimi dostępnymi możliwościami zachęca Williama do aktywnego spędzania czasu. Nić porozumienia jaka nawiązała się między bohaterami niespodziewanie przeradza się w uczucie. Jak dalej potoczą się losy bohaterów? To już musicie sprawdzić sami.

     Warto tutaj również wspomnieć o ukazanej w książce więzi rodziców z dzieckiem. Na pierwszy rzut oka matka Williama wydaje się chłodna i bez uczuć, gdyż ukazuje je tylko Willowi. Sposób jej bycia i traktowania innych przedstawia ją jako patrzącą na wszystkich z góry, lecz jej poświęcanie dla dobra syna jest godne podziwu.

„Dopiero kiedy przywieźliśmy Willa z powrotem do domu, kiedy przybudówka była zaadaptowana i gotowa, znów poczułam, że warto doprowadzić ogród do rozkwitu. Chciałam, żeby mój syn miał na co patrzeć. Chciałam poprzez ten ogród powiedzieć mu, że różne rzeczy się zmieniają, rozwijają się albo obumierają, ale życie toczy się dalej. Że wszyscy jesteśmy częścią jakiegoś wielkiego cyklu, rytmu, którego zrozumienie dane jest jedynie Bogu”. Str. 116

     Za to jego ojciec wydaje się zbytnio nie przejmować sytuacją syna i wkracza w jego życie tylko wtedy, kiedy jest to niezbędne.

     Książka zrobiła na mnie ogólnie dobre wrażenie. „Zanim się pojawiłeś” sprawia, że czytelnik stara się zrozumieć postać Williama i jego nastawienie do życia, co oczywiście dla kogoś w pełni sprawnego jest strasznie trudne i niemożliwe do osiągnięcia w 100%, ale jednak mimowolnie i w niewielkim stopniu staramy się wcielić w postać naszego bohatera, zrozumieć podejmowane przez niego decyzje.

     Powieść wciąga nas w świat niepełnosprawności i ukazuje jego prawdziwe oblicze, za co duży plus ode mnie. Na co dzień mijając ludzi niepełnosprawnych nie zadajemy sobie trudu aby zastanowić się nad ich egzystencją i problemami życia codziennego, a „Zanim się pojawiłeś” otwiera czytelnikowi oczy tak, aby nie widział tylko ‘kaleki’, ale dostrzegł w nim cholernie silnego człowieka, który jak niekiedy mało kto ma w sobie wolę życia. Bo czy nie jest tak, że aby coś docenić często musimy to stracić? Zabawne dialogi, które odbywają się między bohaterami są świetnym dopełnieniem całości.

„Clark, nigdy jeszcze nie widziałem kogoś, kto byłby tak skrępowany jak ty na widok ludzkiego ciała. Zachowujesz się, jak by to było coś radioaktywnego”. Str. 170

     Zakończenie na pewno zaskakuje i wzburza, lecz przez to na długo zostanie ta powieść w mojej pamięci.

     Zawsze się złoszczę, kiedy podczas czytania płaczę, bo to jest tak absurdalne, płakać nad historią, która nawet nie jest prawdziwa. To jest nonsens, kiedy dłuższy czas nie czytam powieści typu „wyciskacze łez” to i tak wiem, że i na nie przyjdzie czas i prędzej czy później, będę siedziała czytając zalana łzami. Też tak macie?

     Więc po kolejne części z cyklu przygód Lou „Kiedy odszedłeś” i „Moje serce w dwóch światach” sięgnę na pewno, chociażby po to by przekonać się jak poradzi sobie bohaterka z takim bagażem doświadczeń w nowym życiu.

Dziękuję za poświęcony czas, jeśli spodobała Ci się moja recenzja to zapraszam do śledzenia mojego bloga.

Ps. Teraz, po przeczytaniu książki mogę obejrzeć ekranizację z czystym sumieniem 🙂

Pozdrawiam i życzę miłego dnia!

Tytuł: "Zanim się pojawiłeś"
Autor: Jojo Moyes
Wydawnictwo: Świat książki
Tłumaczenie: Dominika Cieśla-Szymańska
Miejsce i rok wydania: Warszawa 2016 
Stron: 382

13 uwag do wpisu “„Zanim się pojawiłeś” Jojo Moyes – Recenzja

  1. Mieszkam w UK i miałam to szczęście poznać Moyes na długo przed jej oszałamiającą międzynarodową karierą znacznie wcześniej tu w Anglii. Od początku czułam, że to nie będzie zwykle romansowe doznanie książkowe. Kocham jej lekkość pióra, nietuzinkowe historyjki i ciekawe postaci bohaterów. Czekam z niecierpliwością na jej kolejne książki.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s